Mali kucharze

Nie ukrywam, że jako matka dwóch małych Smoków ciągle szukam takich zajęć dla nich, żeby wyrobić się z wyzwaniami rzeczywistości. Jako logopeda ciągle (nawet w domu) szukam okazji do przekazania dzieciom (nawet swoim) nowych doświadczeń i atrakcji. Te atrakcje zawsze maja ukryte, drugie dno. Pierwsze dno to oczywiście zabawa, bo inaczej dzieci uczyć się nie powinny :)
Czasem te zabawy trochę mnie kosztują, czasem opieram się recyclingu domowym. Tym razem kosztowało, aczkolwiek niewiele bo na przecenie w sieci drogerii (tych znanych) – znalazłam drewniane owoce i warzywa w drewnianej skrzynce, część z nich jest podzielona na połówki i połączona rzepem, w zestawie jest nóż, więc można kroić. Zabawa niesamowita, zwłaszcza że Filip koniecznie chce być kucharzem 😉
Po pół godzinie krojenia i jedzenia drewnianych warzyw poczułam, że trzeba się uwolnić. Na początek miseczki, łyżki i przygotowywanie sałatki. Szefowie kuchni mieli przygotować i przedstawić mi swoją sałatkę. Przygotowanie obejmowało też przenoszenie dużych, obłych owoców na małych łyżkach ze skrzynki do miseczki. Potem składałam zamówienie, szefowie musieli zapamiętać i z tego zrobić sałatkę. Było trochę nieporozumień, gdyż panowie nie zapamiętywali, ale upierali się przy swojej wersji sałatki. Zrobiliśmy więc przerwę na narysowanie menu – na kartkach rysowaliśmy po kilka owoców i warzyw z zasobów, a potem te listy były podstawą gry pamięciowej.
Czy wycisnęlibyście coś jeszcze z tej zabawy? :)

IMG_20160607_093254

IMG_20160607_093306

IMG_20160607_093337

IMG_20160607_093432

 Mali kucharze